„Pływanie to często zalecane ćwiczenie” – powiedziała Deborah Wareham badaczom z Macquarie University. „Ale nie było na to prawie żadnych naukowych dowodów”.

Ta cisza kończy się dzisiaj.

Dorośli cierpiący na przewlekły ból krzyża mają teraz coś namacalnego. Zaufanie.

Teraz każdy, kto zastanawia się nad pływaniem, może się na niego zdecydować, nie mając wątpliwości, czy woda działa jako „cudowne lekarstwo”, czy też jest jedynie marketingiem.

W badaniu połączono ruch z pracą edukacyjną. A wyniki okazały się znaczące.

Jak badanie zmieniło debatę

90% osób cierpiących na ból dolnej części pleców zaleca się po prostu odpocząć. Następnie każą im się ruszyć. Następnie kierowani są do specjalisty. Ten cykl się powtarza.

Tym razem badacze zrekrutowali 76 dorosłych osób. Ich wiek wahał się od 26 do 74 lat. Za próg bólu przewlekłego uważa się czas trwania objawów dłuższy niż 12 tygodni.

Uczestnicy samodzielnie oceniali wpływ bólu pleców na ich życie: stopień niepełnosprawności, intensywność bólu i strach przed ruchem.

W ciągu roku wypełniali kwestionariusze pięć razy. Dużo pisania, ale to robi różnicę.

Połowa grupy otrzymała standardową opiekę medyczną. Jedna lub dwie sesje z fizjoterapeutą. Głównymi punktami były:

  • Ból nie zawsze oznacza uszkodzenie tkanki.
  • Twój kręgosłup jest zaprojektowany do ruchu.
  • Zaostrzenia się zdarzają.
    *Ruch jest najlepszym narzędziem w leczeniu bólu.

Druga połowa przeszła spersonalizowane szkolenie basenowe przez osiem tygodni. Plus cztery sesje edukacyjne.

Edukacja nie była przypadkowa. „Połączenie treningu i ćwiczeń zostało poparte wcześniejszymi badaniami” – mówi Wareham.

To zmniejsza strach. Wyjaśnia korzyści. A potem woda przynosi doświadczenie.

„Pływanie pomaga im odczuć korzyści płynące z edukacji, zmniejszając ich lęki”.

Pływacy nie byli kandydatami olimpijskimi. Potrafili przepłynąć 25 metrów. Poczuli się pewnie. To był poziom wyjściowy.

Cel? Pływaj przez 30–45 minut. Trzy razy w tygodniu.

Czy natężenie bólu rzeczywiście się zmniejszyło?

Stopień niepełnosprawności w grupie pływaków obniżył się o 50%.

Już za osiem tygodni.

W porównaniu z grupą kształcącą się pływacy uzyskali o 2,5 punktu niższe wyniki w skali niepełnosprawności. Różnica wynosi 30%. Istotne? Absolutnie.

Intensywność bólu zmniejszyła się. Zmniejszyły się ograniczenia funkcjonalne. Strach przed ruchem ustąpił.

Oto haczyk: z biegiem czasu różnica między pływakami a grupą kontrolną zmniejszała się.

Proces trwał osiem tygodni. Kontrola po 26 i 52 tygodniach wykazała ciągłą poprawę. Jednak dodatkowa korzyść w porównaniu z grupą kontrolną została utracona.

Jednak lepiej jest pozostać bez bólu, niż tkwić w nim.

Dlaczego woda jest lepsza dla pleców niż beton

Dlaczego basen działa?

Woda zmniejsza obciążenie kręgosłupa. Nancy R. Kish, badaczka zajmująca się rehabilitacją na Uniwersytecie Rutgers, która nie brała udziału w badaniu, nazywa to pływalnością.

Wyporność wspiera wagę. Mniejsza kompresja. Mniej bólu.

Możesz poruszać się po lądzie i płacić za to cenę. W wodzie opłata ta jest anulowana.

Mark Slabaugh, podiatra z Baltimore, patrzy na to inaczej: siła rdzenia.

Pływanie ćwiczy mięśnie podtrzymujące tułów. Większa stabilność. Lepsza funkcja kręgosłupa. Poprawia koordynację dolnych partii ciała.

Królik pomaga. Utrzymuje proste plecy. Ta pozycja zmniejsza nacisk na rdzeń kręgowy i wychodzące korzenie nerwowe. Mniejsze ciśnienie. Mniej bólu.

Prosta fizyka.

„Ćwiczenia zmniejszają ból i niepełnosprawność w przypadku przewlekłego bólu krzyża”.

Ale bądźmy szczerzy. Sam ruch zmniejsza ból.

Kish zauważa, że ​​pływanie wydaje się bezpieczniejszą aktywnością. Osoby cierpiące na bóle pleców boją się szoku. Boją się wstrząsnąć swoim systemem.

Pływanie jest aktywnością o niewielkim wpływie na organizm. Brak obciążenia osiowego.

Wareham usłyszał to od uczestników. To sprawiło, że poczuli, że mogą wykonywać więcej czynności na lądzie. Woda eliminuje strach przed porażką.

Pułapka: kto został uwzględniony w tym badaniu

Wskaźnik retencji w badaniu wyniósł 95%. To robi wrażenie.

Dzięki regularnym informacjom zwrotnym dane były czyste.

Ale próbka była niewielka. Przeważnie kobiety.

Uczestnicy prowadzili aktywny fizycznie tryb życia. Niektórzy mieli już doświadczenie żeglarskie.

Czy to oznacza, że ​​interwencja będzie skuteczna w przypadku kanapowca? Dla kogoś, kto nie umie pływać?

Może. Być może nie.

Dane tego nie pokazują. Nie jest jasne, czy wyniki będą dotyczyć osób mniej sprawnych.

Ponadto, w jakim stopniu zmniejszenie bólu wynika z dodatkowego doradztwa medycznego? Nie jesteśmy w stanie całkowicie rozdzielić tych czynników.

Korelacja nie jest przyczynowością. Ale w tym przypadku związek przyczynowy wydaje się całkiem bezpośredni.

Od czego zacząć, żeby nie znienawidzić procesu

Lekarze się zgadzają. Pływanie jest świetną opcją na chroniczny ból pleców.

Ale nie zagłębiaj się od razu. Nie biegaj.

Wareham podkreśla potrzebę spersonalizowanego podejścia. Stopniowe komplikacje.

Zacznij powoli. W Twoim zakresie komfortu. Stopniowo zwiększaj dystans. Stopniowo zwiększaj intensywność.

Największą barierą jest dostępność. Slabau oferuje wspólnotowe centrum fitness. Jeśli masz taki w pobliżu. Skorzystaj z tego.

Protokół jest specyficzny.

Jedno pływanie. Odpoczynek. Powtarzać.

Zwiększ liczbę pływań w miarę poprawy wytrzymałości aerobowej. Po dwóch do trzech tygodniach staraj się pływać nieprzerwanie przez 20 do 30 minut.

Nie martw się o odległość. Ważniejszy jest czas trwania.

Quiche dodaje kolejną warstwę. Wybierz styl, który nie wywołuje objawów. Królik może nie być odpowiedni dla każdego. Styl klasyczny? Styl grzbietowy? Znajdź to, co Ci odpowiada.

Budowanie do 30-45 minut. Trzy razy w tygodniu przez kilka tygodni.

Spodziewaj się bólu mięśni. Nie silny ból.

Jeśli boli, przestań. Dostosuj obciążenie.

„Wybierz pływanie, które sprawia ci przyjemność, abyś mógł dalej płynąć.”

Przyjemność to paliwo. Ból jest hamulcem.

Badanie nie rozwiązało całkowicie problemu przewlekłego bólu pleców. Po prostu dał pływaniu poparcie poparte dowodami naukowymi.

Na razie.

Zobaczmy, co mówią poniższe obserwacje. Albo czy ludzie rzeczywiście będą w stanie trzymać się planu.