Powrót w 1926 r. był z pewnością cudem. Ale sezon 1927 przyniósł innego rodzaju potwora. To był rok, w którym New York Yankees nie tylko zwyciężyli. Zmiażdżyli Ligę Amerykańską z taką brutalnością, że historycy wciąż debatują, czy była to najwspanialsza drużyna, jaką kiedykolwiek stworzono.

Nazywano ją „Błyskawicą o piątej”.

Przydomek utknął, ponieważ Yankees byli przyzwyczajeni do elektryzowania publiczności w piątej lub szóstej rundzie. W tym momencie znali już początkowego miotacza przeciwnika. Moja ręka była zmęczona. Uwaga słabła. A w latach dwudziestych początkujący miotacze nie poddawali się przy pierwszych oznakach słabości. Menedżerowie pozwolili im rozegrać dziewięć rund, o ile nie zostali zmiażdżeni.

Ta tolerancja na ból wymusiła zmianę strategii. Nie było jeszcze wyspecjalizowanych specjalistów od pomocy humanitarnej. Jednak drużyna Yankees z 1927 r. była tak zabójcza w grze kijem, że menadżerowie musieli sprowadzić nowych miotaczy, aby zatamować krwawienie. Niektórzy twierdzą, że ta zmiana taktyczna, zrodzona z czystej siły Ruth i Gehriga, była drugim co do wielkości wkładem w strategię baseballu w historii.

Cena mocy

Pieniądze kręciły się z szybkością, jakiej nikt wcześniej nie widział. Przed rozpoczęciem sezonu Babe Ruth podpisał trzyletni kontrakt z pensją 70 000 dolarów rocznie.

Niech to zapadnie w pamięć.

Dyrektor generalny Ed Barro zarobił 25 000 dolarów. Menedżer Miller Haggins otrzymał nieco ponad połowę pensji Roota. Żaden inny gracz w składzie nie zarobił więcej niż 20 000 dolarów. Ruth była anomalią. Finansowy outsider.

Jego dochody na boisku to tylko połowa historii. W lutym 1927 zagrał w filmie Dziecko wraca do domu. Ta rola oraz umowy sponsorskie pomogły mu zarobić około 250 000 dolarów w roku poprzedzającym sezon. Yankees wiedzieli, że nie mogą sobie pozwolić na przerwę. Zaplanowali mecze pokazowe prawie w każdy weekendowy dzień. Ruth grała prawie we wszystkich. Był aktywem wymagającym ciągłej rotacji i wykorzystania.

Dominacja liczebna

Drużyna New York Yankees z 1927 r. nie tylko zdobyła tytuł Pannant. Byli daleko przed swoimi prześladowcami.

Zajmujące drugie miejsce Philly Athletics zakończyło mecz z tym samym rekordem co Yankees w 1926 roku: 91 zwycięstw i 63 porażki. W 1927 r. było to już tylko odległe drugie miejsce. Do lidera tracili 19 meczów. Nowy Jork zakończył z rekordem 110 zwycięstw i 44 porażek.

Tych 110 zwycięstw to o pięć więcej niż kiedykolwiek osiągnęła jakakolwiek drużyna ligi amerykańskiej.

Spójrz na statystyki. Spośród ośmiu zawodników ligi amerykańskiej, którzy zdobyli 100 RBI (runy zdobyte po trafieniu), czterech grało w koszulkach w paski Yankees. Zespół zdobył 130 punktów więcej niż kolejny zespół z najwyższym wynikiem. Nie tylko uderzali częściej. Uderzyli wszystkich lepiej. Żadna inna drużyna nie dorównała im pod względem trafień, trójek, trafień na bazę, średniej liczby uderzeń, procentu trafień na bazę ani średniej uderzeń.

Mieli o 180 strikeoutów więcej niż jakikolwiek inny klub. No to co?

Zdobyli o 102 home runy więcej niż jakikolwiek inny zespół. Jeden na cztery home runy w całej lidze w tym roku pochodził z kija Babe Rutha lub Lou Gehriga. Błąd był zerowy. Margines zwycięstwa był kolosalny.

Wyścig do 60

Kiedy Pennant znalazł się w kieszeni, prawdziwy dramat rozegrał się w wyścigu o home run. To był Root kontra Gehrig. Obaj gonili istniejący rekord Rutha w jednym sezonie wynoszący 59 home runów.

Gazety opisywały każdy zamach kijem. Każdy faul. Do 10 sierpnia Gehrig prowadził z 38 home runami. Root miał 35 punktów.

Gehrig ochłodził. Rut zapaliła się.

Pierwszy bazowy zaliczył jeszcze dziewięć home runów. Kochanie – 25.

Na cztery mecze do końca Ruth potrzebowała czterech home runów, aby wyrównać rekord. 27 września zdobył wielkiego szlema przeciwko Lifty Grove. Następnego dnia znokautował jeszcze dwóch. Jednym z nich był samodzielny home run. Drugi to kolejny wielki szlem.

W swoim trzecim uderzeniu w meczu uderzył potrójnie w środek pola. Gdyby podkręcił piłkę w prawe pole, byłby to jego 60. home run. Następnym razem, gdy odbił piłkę, uderzył piłkę z lotu ptaka w prawe pole. Guus Gosselin był zmuszony przycisnąć się do ściany i przeciągnąć, aby złapać piłkę, zanim minęła płot.

Ruth wyrównała rekord na dwa mecze przed końcem.

30 września. Wynik był równy – 2:2. Mark Koenig trafił potrójnie z jednym autem w ósmej rundzie. Senatorowie stanęli przed wyborem: celowo poprowadzić rzutem Rutha i liczyć na podwójny aut, albo rzucić do niego.

Miotacz Tom Zachary zdecydował się rzucić.

Ruth uderzył trzecią piłką w prawe trybuny polowe.

Zachary krzyknął, że piłka była faulowana. Sędzia się nie zgodził. Piłka pozostała w grze. Ruth pobiła swój własny rekord. Stał przez 34 lata. Żaden prawy obrońca drużyny New York Yankees nie był w stanie go pokonać pod ciężarem oczekiwań, dopóki Roger Maris nie spróbował tego zrobić. Ale to już inna historia na inny raz.

Rzeczywistość światowej serii

Przeciwnikiem byli Piraci z Pittsburgha. W Lidze Narodowej nie zaszli daleko. Zdobyli tytuł różnicą półtora gema.

Statystycznie Pittsburgh był groźny. Ich średnia odbijania wyniosła 0,305 w porównaniu do 0,307 Yankees. Prowadzili w swojej lidze pod względem zdobytych trafień i runów. W swoim składzie mieli trzech przyszłych Hall of Famers: Pei Trainer, Paul Waner i Lloyd Waner. W skład ich personelu rzucającego wchodziło dwóch starterów, którzy nosili okulary. W takim razie rzadkość. To teraz powszechne.

Brakowało im jednak mocy. Nie, Rut. Żadnego Gehriga. Nie, Tony Lagerrie.

Wokół tej serii narósł mit. Christy Walsh, doradca finansowy Roota, miała pisarzy, którzy argumentowali, że Piraci byli tak przytłoczeni wielkością i siłą Yankees podczas odbijania na rozgrzewkę, że załamali się psychicznie przed pierwszym rzutem. Zostali zmiażdżeni w czterech meczach.

Prawda okazała się bardziej zagmatwana. Piraci stanowili realne zagrożenie. Grali ostro. Sprawili, że Yankees pracowali w każdej rundzie. Kiedy jednak opadła kurtyna, Yankees z 1927 roku byli po prostu zbyt silni.

Zbudowano dynastię. Rekord stał. Ale presja, aby to osiągnąć? To się dopiero zaczynało.

Konsekwencje upadku

Piraci stanowili twardą, zaprawioną w boju załogę. Nie wpadli w panikę. Ale historia pokazuje jedną rzecz: żaden z graczy Piratów, z którymi rozmawiali badacze, nie pamięta, jak oglądał rozgrzewkę zawodników Yankees. Tablica wyników opowiadała inną historię – o dominacji, choć z różnymi różnicami w punktacji. Nowy Jork wygrał serię w czterech meczach. Rachunki? 5:4. 6:2. 8:1. A ten finał 8-1 to seria sześciu runów w jednej rundzie, która zniszczyła wszelkie pozory rywalizacji. Decydujący mecz zakończył się zwycięstwem 4:3, ale różnica punktów wydawała się nieistotna w porównaniu z tym, jak zakończył się mecz.

Miotacz Piratów John Milius, znany fanom jako „Wielki Serb”, nazwał to swoim dniem. Nie strajk. Nie sejf. Pozwolił na dwa dzikie rzuty w ciągu jednej rundy. Mecz zakończył się nie ze względu na umiejętności, ale z powodu chaosu na własnym boisku.

Trasy i pobite rekordy

Trasa koncertowa po serialu była zupełnie inną bestią. Zespoły „Larrupin’ Lous” i „The Bustin’ Babes” rozegrały 21 meczów. Struktura wynagrodzeń Babe Rutha dla Lou Gehriga uległa zmianie podczas trasy. Pierwotnie Root planował przekazać Gehrigowi procent opłat za wstęp. Potem zmienił zdanie. Gehrig otrzymał zryczałtowane 10 000 dolarów.

To o 3000 dolarów więcej niż Gehrig zarobił przez cały sezon zasadniczy.

Pieniądze były znaczące. Rozrywka jest niestabilna. Trzynaście z tych 21 meczów nigdy nie zostało oficjalnie zakończonych. Fani wylewali się z trybun, wypełniając boisko, zamieniając uporządkowane zawody w wymykające się spod kontroli widowiska. Granica między zawodnikami a widzami zatarła się.

Zmiana dynamiki

Pośród kurzu i dzwonków do drzwi między Ruth i Gehrigiem działo się coś innego. Ich związek ewoluował. Nie chodziło już tylko o wspólne granie w podstawowym składzie. Kształtowała się nowa forma komunikacji. Interakcje zawodowe stały się głębsze. W cieniu tłumów i chaosie niedokończonych meczów umacniały się więzi osobiste.

Seria się skończyła. Wycieczki ustały. Ale dynamika pomiędzy Sułtanem Uderzenia a Żelaznym Koniem dopiero zaczynała przybierać swoją prawdziwą formę.