Aktorzy i kierowcy wydają się pochodzić z różnych galaktyk. Niektórzy gonią za oklaskami, inni gonią za czasem w kółku. Ale przyjrzyj się bliżej. Przypływ adrenaliny jest absolutnie identyczny. Konieczność dostosowywania się do chaosu na bieżąco nie podlega negocjacjom. Niezależnie od tego, czy trafisz w cel, zanim reżyser krzyknie „Stop!”, czy też przejdziesz przez wierzchołki, zanim wlecisz w ścianę, ciśnienie w tym „autoklawowym” środowisku jest takie samo.
Niektórym wykonawcom nudzi się udawanie. Chcą czegoś prawdziwego. Wykorzystują swoją sławę, aby przyciągnąć sponsorów i dostać się do kokpitów, które kosztują więcej niż większość domów. Ścierają się na torze twarzą w twarz z zawodowymi zawodnikami, którzy żyją i oddychają tym sportem.
Oto, jak niektórzy z nich poradzili sobie z przejściem z czerwonych dywanów na tory wyścigowe.
Ryzyko związane z dużą prędkością – Rowana Atkinson
Rowan Atkinson w roli Jasia Fasoli. Jest także poważnym entuzjastą wyścigów, który nie tylko ogląda zawody z trybun. Występując w Johnny England lub Blackadder, prawdopodobnie planuje swój następny dzień na torze. Pisze artykuły do magazynów wyścigowych. Ma samochody. Rozbija samochody.
Wcześniej rozbił McLarena F1. To nie jest literówka. To supersamochód wart miliony dolarów. W latach 80. brał udział w Pucharze Producentów Turbo, prowadząc Renault 5 z silnikiem umieszczonym z tyłu. W 2010 r. sprowadził nawet wyścigowego Astona Martina na Silverstone.
Potem przyszedł rok 2014. Samochód wyścigowy Ford Falcon Sprint. Czołowe zderzenie. Samochód został zniszczony. Atkinson wyszedł z pojazdu z niewielkimi obrażeniami. Większość ludzi byłaby zszokowana. Kontynuował.
Sekretne okrążenie zwycięstwa Waltera Cronkite’a
Wyobrażacie sobie Waltera Cronkite’a jako człowieka, który powiedział Ameryce, co dzieje się w Wietnamie. Być może nie zobaczysz go jadącego samochodem wyścigowym. Ale był zapalonym kierowcą na długo zanim stał się powszechnie znany.
W 1959 Cronkite zajął trzecie miejsce w wyścigu wytrzymałościowym w Lime Park w stanie Connecticut. Jeździł Volvo PV444. To przyzwoity wynik jak na dziennikarza, który nie prowadził jeszcze CBS Evening News. W tym samym roku był współkierownikiem Lancii Appii z nadwoziem Zagato w 12-godzinnym wyścigu w Sebring. Zespół zajął 40. miejsce.
Na tym nie poprzestał. Aż do późniejszych lat brał udział w wyścigach gwiazd. Ostatecznie zastąpił ster sterem jachtu. Został uczestnikiem regat. Ale miłość do szybkości pozostała.
Reputacja Toma Cruise’a „obejrzyj katastrofę rejsu”.
Tom Cruise przekształcił swoją miłość do sportów motorowych w film Days of Thunder. Film z 1990 roku był projektem pełnym pasji. Prowadzić nauczył się od Paula Newmana, jego współpracownika z „Koloru pieniędzy”. Newman był kierowcą wyścigowym. Cruz też chciał nim być.
Problem? Był zbyt agresywny. Zbyt agresywny. Instruktorzy go ostrzegali. Inni zawodnicy nadali mu przydomek „Watch Cruz Crash”. Cruise później zwalił winę za swoje trudności na dysleksję, ale wynik był taki sam. Studia odmówiły jego ubezpieczenia. Ryzyko było zbyt duże. Musiał się zatrzymać.
Nie porzucił sportu. Właśnie wysiadł z samochodu. Pojawił się w Top Gear. Pozostaje fanem. Ale nigdy więcej nie zasiadł za kierownicą samochodu wyścigowego.
Wyścigowe dziedzictwo Paula Walkera
Ironia to okrutny pisarz. Paul Walker, gwiazda „Szybkich i wściekłych”, zginął w wypadku samochodowym. Przed tym tragicznym końcem był już kierowcą. Nie tylko aktor grający kierowcę. Prawdziwy kierowca.
Brał udział w serii Redline Time Attack. Jechał zmodyfikowanym BMW M3. Nie tylko odegrał jakąś rolę. Był szybki. Był także współzałożycielem Always Evolving, sklepu tuningowego i zespołu wyścigowego. Zespół ściga się do dziś.
Poświęcają każdy wyścig jego pamięci. To nie tylko hołd. To kontynuacja jego prawdziwego zaangażowania w sport.
Przewaga wielkości Frankiego Muniza
Frankie Muniz grał Malcolma. Potem dorósł. Potem znalazł moc.
W wyścigach mniejsi kierowcy mają przewagę. Muniz ma 5’5″ (około 165 cm) wzrostu. Pasuje do kokpitów, które dociskają większe ciała. Brał udział w Formule Atlantic. W 2009 roku uplasował się w czołowej 10-tce. To nie jest medal za uczestnictwo. To realny wynik w poważnej serii.
Wrócił do aktorstwa. Sharknaud 3 jest częścią tej historii. Ale etap wyścigowy był prawdziwy. Udowodnił, że ma talent do wykonywania akrobacji.
Doświadczenie bliskie śmierci autorstwa Jasona Priestleya
Jason Priestley zagrał w Beverly Hills, 90210. Zdefiniował modę w latach 90-tych. Ale spełnił także wyścigowe marzenie kanadyjskiego nastolatka. Uważał się za amatora. Ścigał się konkurencyjnie.
Potem przyszedł rok 2003. Samochód Indy. Zakręt. Ściana. Jechał z prędkością 180 mil na godzinę. Wbił się w ścianę. Wypadek był poważny. Prawie umarł.
Przestał prowadzić. Ale nie porzucił sportu. Był współzałożycielem FAZZT. Zespół startował w wyścigu Indy 500. W 2010 roku zajął 10. miejsce. Przeszło od kierowcy do właściciela. Ryzyko pozostaje. Ale jego rola się zmieniła.
Ci aktorzy nie tylko udawali. Weszli do świata, w którym błędy mają trwałe konsekwencje. Niektórzy przeżyli z bliznami. Niektórzy przeżyli dzięki szybkości. Niektórzy nadal tam są. Granica między aktorstwem a prowadzeniem samochodu jest cieńsza, niż myślisz.
Jamesa Garnera
Brud nie był obcy Jamesowi Garnerowi. Weteran armii nie tylko oglądał wyścigi; był właścicielem profesjonalnej drużyny, która przez trzy sezony rywalizowała w zawodach wytrzymałościowych. Ale jego prawdziwe serce leżało w wydarzeniach związanych ze sportami motorowymi terenowymi. Pomógł wyprowadzić Baję 500 na światło dzienne na długo przed tym, jak film dokumentalny Dust to Glory z 2005 roku uczynił ją powszechnie znaną.
Garner spędził dużo czasu za kierownicą pod koniec lat 60. i na początku 70. Jego umiejętności prowadzenia pojazdu cieszyły się tak dużym uznaniem, że trzykrotnie został zaproszony do prowadzenia samochodu bezpieczeństwa na torze Indianapolis 500. Kto by odmówił takiego zaszczytu? To oznaka prestiżu dla każdego zawodnika.
Steve’a McQueena
Wygląda na to, że Steve McQueen urodził się, by prowadzić. Miał tę surową, nieokrzesaną energię, potrzebną by być świetnym kierowcą. Wyobraź sobie nastolatka XXI wieku z problemami – reforma szkół, bunt – ale zmiana na lepsze jeszcze nie nastąpiła. W latach 60. i na początku 70. stał się najfajniejszym człowiekiem w Hollywood.
Miłośnicy motoryzacji kojarzą McQueena z filmem Bullitt. Myślisz o Bullitcie, myślisz o Fordzie Mustangu z 1968 roku. Sprzedaż tego sportowego samochodu gwałtownie wzrosła po premierze filmu. To nie było tylko aktorstwo. McQueen jechał umiejętnie. Osiągał imponujące wyniki w wyścigach długodystansowych i faworyzował motocykle terenowe jeszcze zanim MotoX stało się popularnym trendem. Był czystą mocą.
Gene Hackman
Gene Hackman może zrobić wszystko. Komedia. Dramat. Wyścigi samochodowe. Dwukrotna zdobywczyni Oscara, która od tego czasu przeszła na emeryturę, spędziła dziesięciolecia w obu światach. Legenda Hollywood głosi, że jego pasja zaczęła się od kręcenia „Konwoju”, gdzie za kierownicą wykonywał własne akrobacje.
Szczyt jego kariery wyścigowej przypadł na rok 1983. Brał udział w 24-godzinnym wyścigu Daytona w drużynie Dana Gorneya. Wyścigi wytrzymałościowe to często idealne miejsce dla aktorów. Klasyfikacja pojazdów pozwala kierowcom nauczyć się pojazdów, z którymi sobie poradzą, nie rezygnując z codziennej pracy. Hackman idealnie pasuje do tego formatu. To tutaj aktorzy zazwyczaj przechodzą z filmu na asfalt.
Patricka Dempseya
McDreamy zawsze był kierowcą wyścigowym. Pamiętacie, jak Patrick prowadził kosiarkę w filmie Nie można kupić miłości? To nie był żart. To było proroctwo. Dempsey jest prawdopodobnie najbardziej utalentowanym kierowcą na tej liście, nawet jeśli nie jest najbardziej znanym kierowcą. Brał udział w najbardziej prestiżowych wyścigach wytrzymałościowych na świecie.
Le Mans dało początek wyścigom wytrzymałościowym. Wszystkie inne wydarzenia bledną w porównaniu z tym 24-godzinnym maratonem. Dempsey ścigał się w Le Mans. Występował także w Petit Le Mans w Road Atlanta. W 2011 roku zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej 24-godzinnego wyścigu Rolex w Daytona. Brał udział w zawodach zespołu Porsche. To samo w sobie mówi wszystko.
Paula Newmana
Paul Newman zmarł w 2008 roku, ale jego dziedzictwo na torze żyje do dziś. W 2000 roku wystartował w wyścigu Petit Le Mans. Następnie, w 2006 roku, został najstarszym zawodnikiem w historii, który wystartował w 24-godzinnym wyścigu w Daytona. Miał 81 lat. Legenda.
Każdy, kto śledzi sporty motorowe, zna zespół Newman/Haas Racing. Tak, to ten sam Newman. Nie był tylko współwłaścicielem; był uczestnikiem. Jego osiągnięcia na torze dorównywały jego wyróżnieniom aktorskim. Patrick Dempsey wykazał się podobnymi umiejętnościami, ale długowieczność i osiągnięcia Newmana wyróżniały się. Nic dziwnego, że jego ostatnią rolą był głos doktora Hudsona w filmie animowanym Auta.
Newman zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej 24-godzinnego wyścigu Le Mans w 1979 r. Zajął pierwsze miejsce w swojej klasie w 24-godzinnym wyścigu Daytona w 1995 r. Był taki dobry.
Jamesa Deana
Ta lista mogłaby nie istnieć bez Jamesa Deana. Aktor miał głęboką, płonącą pasję do wyścigów samochodowych. Zaczął w nich brać udział jeszcze przed premierą filmu „Buntownik bez powodu”. Nie mógł się doczekać, aż zdjęcia się zakończą i będzie mógł wrócić na tor. Miłość była tak silna, że kontrakt z Warner Brothers zabraniał mu ścigania się do czasu zakończenia zdjęć do Gianta.
Dean stał się pierwszym aktorem, który odważnie wkroczył na tor wyścigowy. Chciał zostać szanowanym kierowcą, a nie tylko kaskaderem. Jako fan Porsche kupił 550 Spyder z wyraźnym zamiarem ścigania się nim. Nie miał okazji tego zrobić na zatwierdzonym torze. James Dean zginął podczas jazdy swoim nowym porsche drogą w Salinas w Kalifornii. Był w drodze na wydarzenie, które nigdy nie miało miejsca.
